DeLorean DMC-12 – filmowy klasyk znany z „Powrotu do przyszłości”

DeLorean DMC-12 – srebrny sen lat 80.

Nie ma drugiego takiego auta jak DeLorean DMC-12. Nawet jeśli nigdy nie oglądałeś trylogii „Powrót do przyszłości” (choć trudno w to uwierzyć), na widok tych charakterystycznych, unoszonych do góry drzwi od razu coś podpowiada: „to samochód z filmu!”. Stał się ikoną nie tylko kina, ale też symbolem marzeń motoryzacyjnych ery przełomu lat 70. i 80. XX wieku – ich blasku, rozmachu i… spektakularnych upadków.

Dziś DeLorean DMC-12 to klasyk pełen sprzeczności. Z jednej strony obiekt pożądania kolekcjonerów, z drugiej – technicznie niedoskonałe, ale szalenie charakterne auto, które można pokochać całym sercem. Przyjrzyjmy się bliżej, co sprawiło, że ten samochód wszedł do historii, mimo że jego kariera trwała ledwie kilka lat.

Narodziny marzenia: John DeLorean kontra świat

Historia DMC-12 zaczyna się od człowieka o nadludzkiej ambicji – Johna Z. DeLoreana. Ten amerykański inżynier błyszczał w General Motors, gdzie zaprojektował m.in. słynnego Pontiaca GTO. Ale John chciał czegoś więcej: auta, które będzie inne niż wszystko, co oferowały duże koncerny. Samochodu przyszłości, który połączy styl, bezpieczeństwo i osiągi w jednym futurystycznym opakowaniu.

W 1975 roku powołał do życia DeLorean Motor Company. Z pomocą miał mu przyjść nikt inny jak Giorgetto Giugiaro, włoski guru designu z Italdesign, oraz inżynierowie z Lotusa. Efekt? Auto z nieziemskim wyglądem: niska, szeroka sylwetka, nadwozie z nierdzewnej stali szczotkowanej i drzwi „skrzydła mewy”, które w tamtym czasie mogły się kojarzyć tylko z jednym – Mercedesem 300 SL. DeLorean jednak chciał, by jego samochód był dostępny dla „zwykłych ludzi”, a nie tylko dla bogaczy.

Premiera, która miała zmienić świat

Kiedy w 1981 roku pierwsze egzemplarze DMC-12 zjechały z taśmy fabryki w Irlandii Północnej, świat motoryzacji patrzył na nie z mieszaniną zachwytu i zdziwienia. Auto wyglądało jak UFO, ale gdy przyszło do jazdy… cóż, prędkości kosmiczne nie wchodziły w grę. Pod maską pracował V6 PRV – wspólny projekt Peugeota, Renault i Volvo. Miał skromne 130–140 KM, które w połączeniu z masą ponad 1,2 tony nie robiły wrażenia nawet w latach 80.

Do setki? Około 9 sekund – nieźle, ale bez szaleństw. DeLorean reklamował auto bardziej jako stylowy, bezpieczny pojazd turystyczny niż wyścigówkę. Niestety, cena – sięgająca 25 tysięcy dolarów – była znacznie wyższa niż w przypadku Corvette czy Porsche 911. Klienci nie rzucili się tłumnie do salonów, a los firmy zaczął się komplikować.

Upadek legendy

Nie minęły dwa lata, a DeLorean Motor Company praktycznie przestała istnieć. Sprzedaż rozczarowywała, jakość wykonania również nie zachwycała – wiele aut miało problemy z elektryką i spasowaniem elementów. Do tego doszedł skandal, który przypieczętował los projektu: John DeLorean został aresztowany pod zarzutem przemytu narkotyków. Choć ostatecznie uniewinniono go dzięki udowodnieniu prowokacji policyjnej, wizerunek był zrujnowany.

W 1983 roku fabryka została zamknięta. Szacuje się, że powstało około 9 tysięcy egzemplarzy DMC-12. Wydawało się, że to koniec. Ale wtedy przyszedł… Hollywood.

„Powrót do przyszłości” – druga młodość DeLoreana

W 1985 roku na ekranach kin pojawił się film „Powrót do przyszłości”, a wraz z nim – jego prawdziwy gwiazdor: DeLorean przerobiony na wehikuł czasu. Z błyszczącej stali, z otwieranymi ku górze drzwiami i rozbłyskami nadprzewodów wyglądał absolutnie obłędnie. To właśnie film uczynił z DMC-12 ikonę popkultury.

Reżyser Robert Zemeckis przyznał, że początkowo wehikuł miał być… lodówką. Ale DeLorean pasował idealnie: futurystyczny, odrobinę szalony, a przy tym rozpoznawalny. Po premierze filmu sprzedaż używanych egzemplarzy gwałtownie wzrosła, a wielu widzów marzyło, by choć raz usiąść za kierownicą „auta, które potrafi cofnąć się w czasie”.

Dziś trudno oddzielić DMC-12 od filmowego wizerunku. Każdy egzemplarz, który pojawia się na zlotach klasyków, przyciąga tłumy. A jeśli ktoś dorzuci replikę flux capaciatora i tablicę rejestracyjną z napisem „OUTATIME” – gwarancja uśmiechu jest stuprocentowa.

Jak prowadzi się DeLoreana dzisiaj?

Choć wielu uważa go bardziej za eksponat niż samochód do jazdy, DMC-12 potrafi dać frajdę. Nisko zawieszona pozycja kierowcy, manualna skrzynia, tylny napęd – to smak prawdziwej motoryzacji sprzed er elektroniki i emulatorów dźwięku silnika. V6 nie brzmi może jak symfonia, ale z pewnością daje się lubić.

Największą zaletą jest konstrukcja z nierdzewnej stali. Karoseria nie rdzewieje, a jeśli coś się zarysuje – wystarczy polerka. Niektórzy właściciele bawią się w eksperymenty, satynując lub szczotkując powierzchnię, by nadać autu bardziej indywidualny charakter. Ale uwaga – naprawy i części są drogie. Choć działa kilka firm specjalizujących się w renowacji DeLoreanów, m.in. odtworzona DMC w Teksasie, za każdą część trzeba zapłacić jak za zboże.

Typowe bolączki DMC-12

  • Problemy elektryczne – po latach wiązki i styki potrafią płatać figle.
  • Układ paliwowy – system wtryskowy K-Jetronic wymaga cierpliwości i wiedzy.
  • Słabe osiągi – 130 KM to trochę mało, ale za to nie trzeba bać się o utratę prawa jazdy.
  • Nieporęczne wnętrze – przy drzwiach „skrzydła mewy” dostanie się do środka to czasem akrobatyka.

Mimo to jazda DeLoreanem to jak powrót do minionej epoki. Wszystko pachnie tam latami 80.: analogowe zegary, trzeszczący plastik, surowa, ale uczciwa mechanika. I ten uśmiech przechodniów – bezcenny.

Ciekawostki, o których mało kto pamięta

  • W filmie „Powrót do przyszłości” wykorzystano sześć aut – trzy w pełni działające i trzy makiety.
  • Oryginalny DeLorean miał być oferowany w kilku wersjach kolorystycznych – ostatecznie zrezygnowano z malowania, bo stal wyglądała wystarczająco dobrze.
  • Istniały plany stworzenia kabrioletu i wersji z silnikiem turbo – powstały jedynie prototypy.
  • W 2016 roku zapowiedziano wznowienie produkcji limitowanej serii z nowym napędem, ale projekt utknął w gąszczu przepisów.

DeLorean dziś – klasyk z duszą i nutą nostalgii

DMC-12 to samochód, który przerósł swojego twórcę. John DeLorean marzył o stworzeniu auta przyszłości, ale to przeszłość uczyniła z niego legendę. Dziś wartość dobrze zachowanych egzemplarzy regularnie rośnie, a ich ceny już dawno przekroczyły 100 000 dolarów.

Wielu entuzjastów twierdzi, że DeLorean to nie tyle samochód, co czasoprzestrzenny wehikuł wspomnień – przypomnienie, że motoryzacja potrafiła kiedyś rozbudzać emocje samym wyglądem i pomysłem, niekoniecznie liczbą koni mechanicznych. Trudno się z nimi nie zgodzić.

Czy warto go mieć?

Jeśli marzysz o aucie, które przyciąga uwagę bardziej niż Ferrari, a przy tym jest kawałkiem filmowej historii – tak. Ale jeśli szukasz praktycznego klasyka do weekendowych wycieczek, który nie zawiedzie na trasie – DeLorean może Cię wystawić na próbę. To auto, które wymaga cierpliwości i pasji. Za to odwdzięcza się czymś, czego nie daje żaden inny pojazd: uczuciem podróży w czasie.


Najczęściej zadawane pytania

Ile kosztuje dziś DeLorean DMC-12?

Ceny zaczynają się od około 70–80 tysięcy dolarów za egzemplarz wymagający prac, a perfekcyjnie odrestaurowane sztuki potrafią kosztować ponad 150 tysięcy.

Ile powstało egzemplarzy DMC-12?

Łącznie wyprodukowano około 9000 egzemplarzy między 1981 a 1983 rokiem.

Jaką moc ma silnik DeLoreana?

Silnik V6 PRV o pojemności 2,85 litra rozwijał około 130–140 koni mechanicznych.

Gdzie produkowano DMC-12?

Fabryka znajdowała się w Dunmurry w Irlandii Północnej, w pobliżu Belfastu.

Czy nadwozie DeLoreana naprawdę się nie rdzewieje?

Tak – panele wykonano z nierdzewnej stali, dlatego karoseria jest odporna na korozję. Ramy jednak rdzewieją, jeśli nie są zabezpieczone.

Czy można dziś kupić nowe części?

Tak, w USA działa reaktywowana DeLorean Motor Company z Teksasu, która oferuje części zamienne i renowacje starych aut.

Czy DeLorean był szybki?

Nie bardzo. Osiągi były przyzwoite, ale dalekie od sportowych – 0–100 km/h trwało około 9 sekund.

Dlaczego DeLorean trafił do „Powrotu do przyszłości”?

Twórcy uznali, że jego futurystyczny wygląd idealnie pasuje do koncepcji wehikułu czasu. I mieli rację – to był strzał w dziesiątkę.

Czy istnieją nowoczesne repliki DeLoreana?

Tak, powstają zarówno repliki filmowe, jak i elektryczne interpretacje oryginalnego modelu. Ich ceny bywają jednak jeszcze wyższe niż oryginałów.

Czy DeLorean powróci do produkcji?

Były zapowiedzi wznowienia produkcji z nowoczesnym napędem elektrycznym, ale jak dotąd nie trafiły do realizacji. Jednak legenda trwa, a zainteresowanie marką nie słabnie.